Ubój rytuału

Copyright: jewlicious.com

Copyright: jewlicious.com

Gdy na dobre zaczynałam pisać ten blog kilka tygodni temu, moją motywacją nie było, aby poruszać tu kwestie polityczne, czy religijne. Chciałam po prostu zacząć czynnie orientować się, co się dzieje w Polsce i dzielić się moimi spostrzeżeniami na temat zjawisk, które tam dostrzegam. Jednak już po kilku dniach obserwacji poczułam, że pewne wnioski zaczynają nasuwać mi się niejako wbrew mojej woli i na przekór moim pierwotnym zamiarom. Nagle moje luźne nastawienie do tematówi i nowości z Polski zaczęło się zmieniać proporcjonalnie do stopnia ciężkości wiadomości stamtąd napływajacych. Rocznica zbrodni w Jedwabnem, wewnętrzne konflikty w Kościele polskim, rocznica masakry wołyńskiej, głosowanie nad ubojem rytualnym…..

Właśnie o tej ostatniej kwestii chcę tu pisać, bo cała tocząca się na ten temat dyskusja medialna w dalszym ciągu dziwi mnie, porusza, śmieszy i przeraża. Jednocześnie.

Co właściwie się stało? 12 lipca 2013 roku Sejm Polski większością głosów odrzucił projekt poprawki do ustawy o uboju rytualnym, w rezultacie czego ubój ten został w Polsce zabroniony. Kwestia ta od dawna budziła kontrowersje wsród obrońców tzw. „humanitarnego zabijania zwierząt”, pojawiały się też oczywiście niemal obowiązkowe w tym kontekście komentarze na temat rzekomego prymitywizmu i zacofania religii żydowskiej i islamskiej. Kontrowersje wokoło tego tematu nasilały się już od roku 1997 i od tego czasu cała kwestia przypominała niekończący się turniej gry w ping-ponga…

Oto krótka chronologia wydarzeń (źrodło 1, źrodło 2):

24 października 1997 r. w życie weszła ustawa o ochronie zwierząt, w której przedstawiona była zasada, że zwierzę może zostać poddane ubojowi po uprzednim pozbawieniu świadomości, lecz dopuszczała wyjątek dla uboju w sposób przewidziany przez obrządki religijne.

28 września 2002 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt nakazująca przeprowadzenie uboju tylko po wcześniejszym ogłuszeniu i nie uwzględniania wyjątku dla uboju rytualnego.

To spotkało się z protestem gmin żydowskich w Polsce i w wyniku tego, w roku  2004, rząd polski zatwierdził wyjątek od tych reguł, aby umożliwić ubój w celach religijnych.

To z kolei spotkało się z protestem obrońcow zwierząt i 27 listopada 2012 Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wydane w 2004 r. rozporządzenie Ministra Rolnictwa, dotyczące warunków uboju rytualnego, jest niezgodne z ustawą z 1997 roku i że minister przekroczył swoje kompetencje, wydając rozporządzenie bez należytego upoważnienia ustawowego.

Od 1 stycznia 2013 roku, po uprawomocnieniu się wyroku Trybunału Konstytucyjnego, obowiązuje na terenie Polski całkowity zakaz uboju religijnego bez ogłuszenia. Jak wiadomo, 12 lipca 2013 polski parlament ostatecznie odrzucił projekt poprawki do tego zakazu, który umożliwiałby ubój rytualny…..

(Czy to jednak koniec tej historii?…)

Jak można było się spodziewać, po głosowaniu Sejmu – zawrzało.

Najpierw pojawia się informacja, że polska gmina żydowska i Liga Przeciwko Zniesławieniu (Jewish Defamation League) są zbulwersowane faktem zakazu uboju rytualnego wprowadzonego w Polsce.

Komentarze mediów, komentarze czytelników (wiele z odcieniem antysemityzmu).

Leszek Miller stwierdza, że w USA istnieje również zakaz uboju rytualnego i że Żydzi z JDL raczej powinni tym się zająć.

Komentarze mediów, stopień antysemityzmu w komentarzach wzrasta. (Mimo, że ambasador USA zaprzecza informacji podanej przez Millera i określa ją jako nieprawdziwą, media jej nie prostują).

Pojawia się informacja, że naczelny rabin Polski, Michael Schudrich, wypowiada się w Radiu Zet, że „Piątkowe głosowanie w Sejmie to najgorszy dzień w życiu diaspory żydowskiej w Polsce od lat 30 XX w.”

Komentarze mediów, kpiny z rabina, stopień antysemityzmu w komentarzach szybuje w górę (mimo, że całości oryginalnego wywiadu z rabinem Schudrichem i jego wypowiedzi nikt nie jest w stanie powtórzyć, bo wywiad ten jest niedostępny w internecie).

Pojawia się informacja, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Izraela zaprotestowało przeciwko decyzji polskiego Sejmu.

Komentarze prasy, komentarze czytelników. Krytyka Żydow i Izraela osiąga apogeum.

Nikt już nie wspomina nawet, że naczelny imam Polski wypowiada się na temat zakazu uboju rytualnego jako pogwałcenia polskiej konstytucji. …   Zewsząd odzywają się głosy sprzeciwu, jakim prawem Żydzi i Izrael mają czelność ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. …

Następuje eksplozja emocji i oburzenia, manifestacja urażonej dumy polskiej….

Pomijając nawet wyżej wspomniane pomyłki, (nawet nie nazywając ich manipulacjami medialnymi, choć to samo może cisnąć się na usta) i podążając za zwykłą logiką, coś w tej historii uporczywie jednak nie pasuje. …

Kwestia pierwsza: gdzie się podziała wolność religijna zagwarantowana przez Konstytucję Polski?

Wolność do praktykowania zasad religijnych, do których ubój rytualny już od wieków istnienia religii żydowskiej i islamu się zalicza, jest jedną z podstaw konstytucji demokratycznej Polski. Więc automatycznie nasuwa się wniosek, że orzeczenie Sejmu o zakazie uboju rytualnego jest z tą Konstytucją w sprzeczności. W wyniku decyzji Sejmu powstał więc faktyczny problem prawny, którego rezultatem jest sytuacja, w której żadna ze stron nie jest pewna, co jest faktycznie zabronione, a co jest dozwolone i czy specjany zapis z roku 1997 dotyczący wyjątku od nakazu ogłuszania zwierząt w przypadku uboju na cele religijne ma wciąż rację bytu?

Kwestia druga: Czy naprawdę można aż tak dziwić się reakcji MSZ Izraela?

Jeśli polski parlament ustala prawa, które koliduja z podstawowymi prawami człowieka dotyczącymi religii – tu – religii żydowskiej, to czy – analogicznie rzecz ujmując – w sytuacji, gdy nastapiłoby łamanie praw religijnych katolików można byłoby dziwić się reakcji Watykanu?

Kwestia trzecia : ubój rytualny w Polsce: fakty i liczby, zyski, czy straty?

W zalewie komentarzy oraz komentarzy do komentarzy, które na ten temat zostały napisane i wyrażone, trudno jest dostrzec ekonomiczną i statystyczną stronę tej kwestii. Na przykład:

Ubojnie koszerne/halal:

mięso czerwone: 17-20 (z 800 wszystkich ubojni w Polsce)

drób: 12 (z 194 wszystkich ubojni w Polsce)

Zatrudnienie w ubojniach: łącznie ok. 6000 pracowników.

Procent mięsa z uboju rytualnego (w stosunku do całości uboju w Polsce):

drób – ok 10% (100 000 ton)

wołowina (i inne mięso czerwone) – ponad 30% (95 000 ton)

Podział na mięso halal/koszerne:

halal – ponad 90%, eksportowane do Turcji i innych państw arabskich

koszerne: ok. 10% (4000 ton)

Ogólna wartość eksportu mięsa z uboju rytualnego szacowana jest na 250-350 milionów euro rocznie.

Zysk dzięki eksportowi mięsa z takiego uboju dla Polski to 1,2-1,5 mld zł rocznie.

W 2004 ubój rytualny był wciąż na marginesie produkcji mięsa w Polsce. To zaczęło zmieniać się w roku 2010, gdy Turcja, po 14-letnim zakazie – otworzyła drzwi na import wołowiny z EU. Polska, ze swoim rozwiniętym sektorem rolniczym była do tego idealnym partnerem, a reguły z roku 2004 pozwalały na legalny ubój rytualny w duchu halal.

W ten sposób, do 2011 roku, około 30 % (ponad 150,000 zwierząt) całego eksportu wołowiny pochodziło z ubojni rytualnych, przynosząc zysk rzędu 1 mld. euro, a niszowy business rozrósł się i nabrał dużego gospodarczego znaczenia.

Więc, jeśli wziąć pod uwagę jedynie ekonomiczny aspekt tej całej kwestii, to można byłoby wyciągnąć wniosek, że te liczby mają dość istotne znaczenie dla polskiego eksportu. I chociażby dlatego należałoby w swoim własnym narodowym interesie wyeliminować niebezpieczeństwo emocjonalnych zachowań, analizując temat fachowo i merytorycznie przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Kwestia czwarta: ubój koszer i halal – dlaczego „niehumanitarny”?

Halal and kosher slaughter demand that cattle are conscious before their throats are slit and blood drained. Non-religious butchers stun the animal first, saying this lessens pain”.

Żadne z badań prowadzonych na temat uboju nie dowodzą bezsprzecznie, że znieczulenie, czy ogłuszanie zwierząt przed ich ubiciem jest bardziej humanitarne niż metody rytualne. W uboju przemysłowym często natomiast wskazuje się na stosunkowo wysoki procent przypadków (do 15%), gdy znieczulenie nie działa, lub działa z opóźnieniem, przewyższając tym samym procent całości uboju rytualnego (!) i powodując prawdziwą gehennę zwierząt. Te argumenty jednak bardzo rzadko pojawiają się w dyskusji zdominowanej przez przeświadczenie o całkowitej „humanitarności” tych praktyk.

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że filozofia koszerności w judaizmie (przęjęta potem przez islam) w kwestii uboju zwierząt, zakładała minimalizację ich cierpienia. Bardzo wnikliwie i rzeczowo opisuje sferę praktyczną i duchową całego aktu uboju rytualnego rabin i szochet Yehoshua Ellis w wywiadzie udzielonym kilka dni temu dla fzp.net.pl.  .

„Sens szechity jest dokładnie taki, by sprawić jak najmniej bólu. Trzeba więc troszczyć się, aby zanim zwierzę zostanie zabite – było dobrze traktowane. Na przykład krowy nie powinny widzieć innej krowy, kiedy jest zabijana, aby ich to nie przerażało. (…) Sama szechita nie jest aktem brutalnym. Całościowo jest to akt przepełniony łagodnością, mimo że odbieramy zwierzęciu życie. I pełen współczucia. (…) . Za wszelką cenę chcemy ograniczyć do minimum, wyeliminować przemoc wobec zwierzęcia. Wiemy, że je zabijamy, mamy tego pełną świadomość, ale właśnie dlatego chcemy – podkreślam – cierpienie i ból zminimalizować, a nie stosować jakąś sztuczną metodę, która pozwala nam mieć złudzenia, że później zwierzęciem nie musimy się już przejmować. Że ogłuszenie przemienia żyjące zwierzę w przedmiot.”

Jak więc mogło dojść do sytuacji, w której obrońcy, tzw. „humanitarnego zabijania zwierząt„ doszli do wniosku, że jest to najbardziej nieludzka metoda uboju? Wszystko wskazuje na całkowite nieporozumienie, a przede wszystkim – brak dialogu stron. W wywiadach z rabinami, którzy ubojem rytualnym zajmują się na co dzień, od wielu lat, można zauważyc, że argumenty strony obrońców zwierząt nijak mają się do ich własnych praktycznych doświadczeń.

Obrazy przedstawiające ubój rytualny, które zostały ukazane w filmach  dokumentalnych, np. w do granic wstrząsającym filmie „Earthlinks” były przykładami wynaturzenia tego procederu i zjawiskami odbiegającymi od norm etycznych narzucanych przez obie religie. Ukazywały one również jedną, nieistniejącą już dziś ubojnię rytualną w USA.

Source: grandin.com

Source: grandin.com

Urządzeniem wykorzystywanym w niektórych krajach w przemysłowym uboju rytualnym, jest specjalna klatka, która utrzymuje głowę zwierzęcia w jednym miejscu i powoduje następnie jego odwrócenie się, ułatwiające dokonania szybkiego cięcia nożem obu tętnic szyjnych. Wizualnie metoda ta określana jest jako brutalne przeżycie, nawet dla doświadczonego weterynarza. Ale czy za tym kryje się faktyczne cierpienie zwierząt? Czy po prostu rzeźnia to generalnie niemiłe miejsce?

Warto więc byłoby zadać sobie tutaj proste pytania: jak faktycznie wygląda ubój rytualny w Polsce? Czy mają miejsce wynaturzenia? W przypadku stwierdzenia istnienia owych: co można zrobić, aby im zapobiec i te procedury zmienić? Rabin Michael Schudrich, ktory sam jest wegetarianinem, w wywiadzie dla gazety Wyborczej stwierdził, że

„ogłuszenie jest w uboju żydowskim niedopuszczalne, gdyż uszkadza zwierzę, a Tora zakazuje spożywania zwierzęcia, którego ciało zostało „rozdarte” (Wj. 22:30). Dotyczy to także tzw. odwracalnego ogłuszenia. Natomiast zasadą uboju żydowskiego jest unikanie zadawania zwierzęciu cierpień: jeżeli więc znaleziona zostałaby metoda uboju, która pozbawiałaby zwierzę świadomości, a nie naruszała zasad prawa religijnego, powitalibyśmy ją z radością.”

Kwestia piąta: dlaczego metody rytualnego uboju są uważane za zacofane?

kosher

Mimo powszechnego mniemania – często przeradzającego się w formę drwin – rytuał uboju, podobnie jak wszystkie inne reguły koszerności (i wywodzącej sie z niej „halaliczności”) są oparte nie tylko na głęboko filozoficznych przemyśleniach i wnioskach, ale również mają one silne uzasadnienie higieniczne i zdrowotne. Fakt niejedzenia takich zwierząt, jak np. świnie, węgorze, czy kraby, ślimaki i owoce morza jest związany z naturalnym środowiskiem, w którym te zwierzęta żyją i czym się odżywiają – co w według zasad koszernych uważane jest za nieczyste i niehigieniczne. Fakt słuszności niełączenia mięsa z mlekiem można dziś medycznie udowodnić i potwierdzić. To samo odnosi się do uboju rytualnego: procesy chemiczne, które zachodzą w krwi i mięsie zwierzęcia uśpionego i zabitego metodą powszechnie uznaną za „humanitarną” niosą w sobie dużo większe ryzyko powstania bakterii niż w przypadku, gdy zabite jednym cięciem zwierzę maksymalnie się wykrwawia. (Zasadnicza różnica jest również w smaku.) Nie ma więc tu mowy o żadnym okultyźmie i wymarłych, niedostosowanych do współczesnego świata tradycjach i tego typu argumentacja jest niestosownie powierzchowna i krzywdząca dla obu religii.

Kwestia piąta: jakie są różnice między ubojem koszernym, halal – i „normalnym”?

Technicznie ubój muzułmański (dabiha- halal) niczym się nie różni od żydowskiego (szehita-koszer). Rzeźnik bardzo ostrym nożem jednym ruchem przecina zwierzęciu tchawicę, przełyk oraz główne tętnice i żyły, ale nie narusza rdzenia kręgowego – by ułatwić drenaż krwi. We współczesnych rzeźniach przemysłowych wygląda to w ten sposób, że krowę zapędza się do specjalnej klatki, z której wystaje jej tylko głowa i gardło; klatka obraca zwierzę do góry nogami, by rzeźnik mógł łatwiej przeciąć co trzeba i zwierzę wykrwawia się w środku lub jest wyrzucane na specjalną kratownicę.

W Europie robi się to inaczej: najpierw zwierzę jest pozbawiane przytomności, zazwyczaj za pomocą specjalnego pistoletu ogłuszającego lub impulsu elektrycznego – co daje błyskawiczny skutek, a potem wiesza się je do góry nogami i spuszcza krew nacinając jedynie szyjne naczynia krwionośne, bez naruszania gardła – tchawicy i przełyku. Tego wymagają unijne uregulowania, które jednak czynią wyjątek dla mniejszości religijnych. Ten wyjątek zawiera ostrzeżenie przed pewnym  ryzykiem sanitarnym.

Islamskie reguły halal zostały niemal całkowicie przejęte z zasad żydowskiej koszerności, jednak podczas gdy muzłumanie mogą jeść produkty koszerne, Żydzi nie mogą odżywiać się jedzeniem określanym jako halal. W kwestii uboju rytualnego, oprócz oczywistej różnicy w modlitwach odprawianych przy zabiciu zwierzęcia, istnieje inna, równie zasadnicza: mięso koszerne wyklucza każdą formę znieczulenia i ogłuszenia, podczas gdy niektórzy imamowie dopuszczają pewną określoną metodę (cash-knocker) ogłuszania zwierzęcia przed ubiciem . Trzeba tu również podkreślić, że globalne zapotrzebowanie na mięso halal jest niepórownywalnie większe niż na mięso koszerne, którego produkcja stanowi jedynie ułamek w uboju rytualnym. Należy o tym pamiętać, bo we wszystkich niemal statystykach nie ma żadnego rozróżnienia między tymi dwoma pojęciami i ubój rytualny klasyfikowany jest jako całość.

Źródło: modernfarmer.com

Źródło: modernfarmer.com

Kwestia szósta: jak wygląda sytuacja w innych krajach?

Poniżej kilka przykładów.

W Europie ubój rytualny jest zakazany w Szwecji, Norwegii, Islandii, Finlandii, Estonii, na Litwie i Łotwie.

W Szwajcarii dozwolony jest on jedynie w przypadku drobiu. Zakaz uboju rytualnego obowiazywał tu od roku 1893, dlatego w roku 2002, szwajcarski rząd wyszedł z inicjatywą uporządkowania tej kwestii i przywrócenia prawa do uboju rytualnego (koszernego). To spotkało się z ostrą opozycją ze strony obrońców zwierząt. W końcu doszło do referendum ogólnonarodowego, w wyniku którego społeczeństwo szwajcarskie opowiedziało się za całkowitym zakazem uboju rytualnego (podobnie, jak w przypadku zakazu budowy meczetów przegłosowanego w ten sam sposób w roku 2010).

Ale można byłoby tu również zastanowić się, dlaczego w większości krajów EU, które mają wieloletnią i silną tradycję występowania w obronie zwierząt, ubój rytualny mimo wszystko jest dozwolony.

Na przykład w Danii, ze względów ekonomicznych, wszystkie kurczaki, które są dostępne w handlu są ubite według zasad halal. To rozwiazanie czysto praktyczne i ekonomiczne, ponieważ zdecydowana większość produkowanego mięsa idzie na eksport do krajów muzłumańskich. W duńskich rzeźniach ubija się również w ten sposób owce, kozy i bydło. Reguły tego uboju są jednak wynikiem kompromisu wszystkich zainteresowanych stron i zwierzęta przed ubojem są ogłuszane tzw. cash-kołatką (cash-knocker), rodzajem specjalnego pistoletu, który nie uszkadza mózgu. Nie odnosi się to jednak do uboju koszernego, który nie zezwala na tego typu proceder.

We Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii i innych krajach EU nie ma obowiązku ogłuszania zwierząt przed ubiciem i ubój rytualny jest dozwolony.

We Francji, z jej wielomilionową społecznością muzłumańską, obliczane jest, że halal stanowi 32% całego przemysłu mięsnego. Jednak dokładne dane są niemożliwe do uzyskania, gdyż nie ma obowiązku oznaczania mięsa przeznaczonego na regularną sprzedaż ani informowania, w jaki sposób dokonany został ubój. Rok temu ta kwestia była obecna i wykorzystywana przez partię nacjonalistyczną w czasie kampanii prezydenckiej.

W Niemczech obowiązkiem jest użycie znieczulenia w przypadku uboju, z wyjątkiem uboju rytualnego. Sytuacja jest jednak skomplikowana ze wzgledu na bardzo biurokratyczne i rygorystyczne prawo dotyczące tego typu uboju. Do tego dochodzi fakt, że każdy Bundesland steruje tę kwestię indywidualnie. Dlatego ubój rytualny jest marginalny, mięso jest importowane, sprowadzane (do tej pory) z Polski, Francji i Izraela. Teraz, w wyniku polskiego zakazu, rozważa się import z Nowej Zelandii (ale jedynie halal, bo ubój mięsa koszernego ze względu na całkowity nakaz znieczulania jest w Nowej Zelandii zabroniony).

W Holandii kwestia uboju rytualnego była podnoszona wielokrotnie i wykorzystywana w populistycznej polityce partii Wima Wendersa. Jednak po długich rozmowach i negocjacjach w czerwcu 2012 roku osiągnięto kompromis, który uwzględniał interesy i racje wszystkich zainteresowanych stron. Środowisko żydowskie nazwało ten kompromis porozumieniem, które może być modelem dla innych krajów w kwestii respektowania wolności religijnych obywateli.

Jakie z tego wszystkiego wnioski?

Już od roku 1997 wiadomo, że kwestia uboju rytualnego w Polsce jest kwestią sporną. Jednocześnie nikt z całą pewnością nie jest w stanie jednoznacznie udowodnić wyższej od innych „humanitarności” metody zabijania zwierząt z zastosowaniem ogłuszania. Mimo to, dominuje ogólnie przyjęta opinia nadająca ubojowi rytualnemu etykietkę barbarzyńskiej oraz opartej na zabobonach i ciemnocie religijnej. Ta opinia jest powszechnie powtarzana, lecz bez faktycznego zrozumienia tematu i bez jakiejkolwiek głębszej analizy z filozoficznych, medycznych i praktycznych punktów widzenia. Niestety, nic nie wskazuje na to, że ktokolwiek z zażartych przeciwników uboju rytualnego jest zainteresowany, aby tę analizę przeprowadzić. Dlatego można dojść do wniosku, że temat ten przez partie polityczne traktowany jest wyłącznie w celach populistycznych.

Jak widać czarno na białym powyżej, produkcja mięsa koszernego jest absolutnie marginalna (10%) w całym uboju rytualnym w Polsce. Dlaczego więc niemal wszystkie jadowite komentarze, bujne insynuacje i ostre zarzuty np. o robienie interesów kosztem zwierząt skierowane są w stronę Żydow?

Krytyka religii monoteistycznych i postulaty zmian zasad w nich panujących w gruncie rzeczy nie są niczym złym: konstruktywna krytyka poparta rzeczowymi argumentami w każdej sytuacji jest zjawiskiem pozytywnym. Jednak są pewne granice, których przekraczać nie wolno. Tam, gdzie zaczyna się rzeczywista ingerencja z zewnątrz, mamy do czynienia z łamaniem podstawowych zasad demokracji, w której religia stanowi integralną część sfery wolności każdego człowieka. Dlatego szczególnie zaskakująca – wręcz szokująca – jest postawa Ruchu Palikota w kwestii uboju rytualnego. Partia ta, głosząc hasła wolności seksualnej, jednocześnie opowiada się za ograniczeniem wolności religijnej, mimo, że oba te typy wolności stoją ramię w ramię w polskiej konstytucji.

Copyright: Ruch Poparcia Palikota

Copyright: Ruch Poparcia Palikota

Ta kwestia obnażyła również kierunek, w jakim zmierza polska demokracja, powoli przypominająca odwrotność tego pojęcia. Podobnie, jak w przypadku rzeczownika „handicap”, który w każdym innym języku znaczy: „ułomność”, a w języku polskim często używany jest do określenia „przewagi” – tak samo pojęcie „demokracji”, które w swojej teorii zakłada równorzędność i równowartość wszystkich obywateli i grup społecznych, jest błędnie interpretowane jako „władza większości”, która podporządkowywuje sobie mniejszość nie mającą w takiej sytuacji żadnych szans na uwzględnienie swoich racji i interesów (aby się o tym przekonać, wystarczy porównać definicje demokracji w polskiej i angielskiej wersji Wikipedii…).

W końcu – jeśli chodzi o wzniosły postulat obrońców zwierząt – samo określenie „humanitarnego” ich zabijania jest całkowicie groteskowe, gdyż takie pojęcie w ogóle nie powinno w ich słowniku ani mentalności istnieć.

Bądźmy szczerzy: każda metoda zabijania zwierząt jest nieetyczna i według współczesnych norm cywilizacyjnych – wręcz barbarzyńska. Jeśli jednak we wszystkich krajach jest to dozwolone dla pożywienia i przyjemności, to zabranianie wykonywania tego inną metodą (która przeprowadzana poprawnie jest w rzeczywistości prawdopodobnie związana z najmniejszym bólem dla zwierzęcia) jest po prostu podwójną moralnością. Tym bardziej, że produkcja mięsa w ostatnich latach wzrosła dramatycznie i przeszła już dawno granice zdrowego rozsądku, dochodząc do absurdalnej i tragicznej sytuacji wycinania lasów tropikalnych Amazonii, aby tam umieszczać hodowle bydła dla zaspokojenia wygórowanych i niekończących się potrzeb fastfoodowego trybu życia. W tym kontekście zajmowanie się kwestią tak marginalną, jak ubój rytualny jest pewnym paradoksem.

Wydaje mi się więc, że jeśli tzw. obrońcow zwierząt w kwestii uboju rytualnego kierowały FAKTYCZNIE czyste pobudki, to następnym logicznym krokiem powinien być z ich strony sprzeciw wobec KAŻDEJ formy ich uboju oraz polowania (co jak wiemy pochodzi nie od „zacofanych pastuchów sprzed 5 tysięcy lat”, ale chyba od neandertalczyków sprzed 2 milionów…), bo wszystkie zwierzęta przeznaczone na regularny ubój, przed kilkoma sekundami swojej śmierci ŻYJĄ w tak niehumanitarnych i barbarzyńskich warunkach, że każdemu humaniście powinno leżeć na sercu, aby żadne zwierzę nigdy nie zostało w ten sposób potraktowane. Rozwiązaniem kompromisowym mogłaby być regulacja prawna spożycia mięsa na głowę (np. maksymalnie 2 steaki i 1/2 kury na tydzień, „na kartki”…) – pod karą grzywny lub więzienia. Oczywiście – wiązałoby się to nieuchronnie z zakazem produkcji mięsa na eksport, jedynie na potrzeby polskich obywateli, bo przecież – jak już słyszeliśmy z ust obrońców humanizmu w naturze – robienie interesu splamionego krwią zwierząt jest niedopuszczalne ..

Ciekawa jestem, czy tak się stanie i jakie byłoby na to poparcie w polskim parlamencie….

Mam wrażenie, że cała dyskusja o uboju rytualnym oddala się od właściwego sedna sprawy, którym jest w rzeczywistosci – i z obu stron! – los zwierząt i empatia wobec ich cierpienia.  Argumenty o rzekomym wielkim businessie (mitologicznie juz niemal żydowskim…)  robionym na uboju rytualnym, a z drugiej strony posądzenia o antysemityzm obrońców zwierząt sprawiaja, że napięcie między dwiema stronami tej dyskusji wkracza na poziom daleki od cywilizowanego – i możliwość jakiegokolwiek kompromisu oddala się, być może bezpowrotnie.

Zapomina się w tej dyskusji o tym, że to METODY zabijania zwierząt – bez względu na ich nazwę – mogą powodować cierpienie. Jeśli jedna metoda, z założenia „humanitarna” jest w praktyce nieefektywna, gdyż 15 % zwierząt cierpi prawdziwe katusze, gdy ogłuszenie nie działa, to powstaje pytanie, czy faktycznie takim mianem można ją określać. A jeśli druga metoda, uważana za „niehumanitarną” dotyka w rzeczywistości mniejszej liczby zwierząt niż ta pierwsza, to powstaje pytanie o to, czy w całej dyskusji są zachowywane jakiekolwiek proporcje i zdrowy rozum.

Prawdziwym wyjściem z sytuacji, które satysfakcjonowałoby obie strony byłoby znalezienie metody uboju rytualnego, która zostałaby oficjalnie uznana za humanitarną. To jest wyzwanie zarówno dla strony religijnej, jak i obrońców zwierząt, aby wspólnie, we wzajemnym poszanowaniu swoich światopoglądów, znaleźć cywilizowane porozumienie. Rozważanie naiwne i czysto teoretyczne? Nie sądzę. W dobie dzisiejszej techniki wydaje mi się, że powinno być to jedynie kwestią czasu.

Na koniec chcę przytoczyć fragment komentarza Ben Cohena (w oryginale), opublikowanego w commentarymagazine.com, który wydaje mi się doskonale podsumowywać całą sytuację:

“Poland is not the first country to ban shechita (kosher slaughter)– European states from Norway to Switzerland have also prohibited its practice – but its historic position as the cradle of the Holocaust means that extra scrutiny of any legal measures against Jewish rituals is inevitable. Preventing shechita in a country where, as Rabbi Shudrich noted, hunting remains legal, renders the concerns about cruelty to animals laughable. It also opens Poland up to an accusation last leveled against Germany, where an effort to ban circumcision was recently defeated: namely, that for all of its Jewish museums and memorials to the Holocaust, the country finds the task of being nice to dead Jews far more appealing than guaranteeing the rights of living ones”.

 

Inne ważne linki i artykuły:
Ubój rytualny. Jak się ma polskie bydło?
Spór o ubój rytualny – rozmowa z Ministrem Michałem Boni
Raport dialrel.eu

7 myśli nt. „Ubój rytuału

  1. Artykuł zawiera wiele błędów. Oto kilka przykłądów:
    1. ubój rytualny w Polsce jest zabroniony, a 12 lipca parlament nie wyraził zgody na legalizację uboju rytualnego,
    2. 5% (44 tys. ton) mięsa drobiowego było pozyskiwanego uboju rytualnego, a nie 10 % jak napisano, 10% mięsa i nie 100 tys. ton to ilość drobiowego mięsa koszernego w eksporcie,
    3. wołowina to 30%, ale ilości mięsa wywożonego z Polski, tj. 79 tyś ton, a nie 95 tys ton jak podaje autorka,
    4. 1,2 – 1,5 mld złotych to nie jest zysk ze sprzedaży mięsa z uboju rytualnego, a cała wartość eksportu, rentowność na produkcji mięsa to rząd wielkości 1 – 2 %,
    5. za chwilę autorka napisała że zysk z eksportu mięsa z uboju rytualnego (150.000 sztuk bydła) wynosił 1 mld euro, TO JEST TOTALNĄ BZDURA, bo oznaczałoby to, że z 1 szt bydła zysk byłby ponad 6.500 euro!
    I tak dalej….

    • Dziekuje za komentarz – jednak liczb tych sama nie wymyslilam – oparte sa one na informacjach, ktore sa ogolnodostepne w prasie i fachowych materialach na ten temat. Byc moze sa w nich bledy (sama zwrocilam uwage, ze liczby sa w nich rozne), jesli oprocz wytykania bledow podalby Pan jeszcze zrodla swoich informacji, bylabym wdzieczna.

      • Rozumiem, że po zapoznaniu się z drukiem sejmowym 1370 doszła Pani do właściwej konkluzji, co do rzetelności danych zaprezentowanych w artykule.

      • Przepraszam za dlugie nieodpisywanie, ale bylam na wakacjach. Moje stanowisko w tej sprawie jest niezmienne, mimo to dziekuje Panu za uwagi. Nie uwazam, aby tzw. „humanitarna metoda” uboju stosowana w tej chwili byla faktycznie humanitarna, biorac pod uwage faktyczny procent zwierzat, ktore w jej wyniku cierpia. Co do metod rytualnych, powinno sie moim zdaniem znalezc prawdziwy kompromis, tzn. rytualna metode humanitarna. Negacja dlugowiecznej tradycji, ktora faktycznie jest filozofia, ktora zostala ekstremalnie splycona w dyskusji o uboju, nie jest zadnym wyjsciem z sytuacji. Jestem rowniez przeciwna probie narzucania jednostronnych rozwiazan, czym cala polska dyskusja o uboju sie niestety charakteryzuje. To prawdziwe wspolczesne polowanie na czarownice. Moje dane sa oparte na zrodlach fachowych, kazde zrodlo jest wyszczegolnione. Jesli Pan dopatrzyl sie w nich niescislosci, proponuje apelowac do samego zrodla. Moje konkluzje jednak dotycza calosci fenomenu uboju rytualnego, nie tylko statystyk i liczb, ktore go dotycza.

  2. Oczywiście. Źródłem ujednoliconej wiedzy w zakresie statystyki jest uzasadnienie do rządowego projektu zmiany ustawy o ochronie zwierząt, druk sejmowy 1370.
    Niestety, błędów jest dużo więcej i to kardynalnych, bo nie jest prawda również, jak napisała autorka, że „żadne z badań dot. uboju nie dowodzą bezsprzecznie, że ubój z ogłuszeniem jest bardziej humanitarny od rytualnego”. To nieprawda!
    Takie szerokie badania istnieją i są powszechnie dostępne. Polecam badania DIALREL, ale nie tylko. Ale nawet bez tych badań, z samej zasady przyjętej przez Komisję Europejska, zasady że KAŻDE ZWIERZE PRZED UBOJEM MUSI BYĆ OGŁUSZONE, a tylko jako wyjątek zapisano ubój rytualny, wynika, że to ogłuszanie ma uzasadnienie.
    Dla nieprzygotowanego czytelnika ten artykuł jest całkowicie dezinformujący, co do zasad, o szczegółach nie wspomnę. Szkoda…

  3. Jestem wegetarianka i mam troche inna percepcje,Zzadej uboj nie jest mi potrzebny do zycia, a rozwazania rytualny, czy nie to slepa uliczka, Pokarm w postaci zabitych zwierzat obciaza nasz organizm i nie jest nam potzrebny do zycia. Jest to zaspakajanie chorych preferencji pokarmowych wyuczonych od 8-9 miesiaca zycia .Jest to tez woda na mlyn dla tych,ktorzy zarabiaja na hodowli i sprzedazy-bardzo duza grupa zaangazowana finansowo . Potem korzystaja na tym lekarze i farmaceuci, bo tych zatrutych i chorych po spozywaniu miesa jest wielu, wiec kolejna grupa zarabia na lekach i sluzbie zdrowia. I tak sie to kreci.

    • Idea piękna, ale powiedz jak tego dokonać praktycznie, kiedy w Europie na jedną osobę przechodzącą na wegetarianizm przypada kilka osób w Azji, które dopiero zaczyna jeść mięso. Popyt na mięso nieustannie rośnie.
      Wyeliminowanie uboju rytualnego poprawiło dobrostan zwierząt może tylko na niewielka skale, ale za to od zaraz. Uważam, że te działania nie wykluczają się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s